Wystarczająco queer aby wyjść poza tęczę – Mirha Soleil Ross

ross02

Przemówienie to zostało wygłoszone przez Mirhę-Soleil Ross 17 czerwca 2000 rok w czasie spotkania pod hasłem „Queers Making Trouble: Activism for All Ages”. W spotkaniu wzięli udział artyści i aktywiści queer i transseksualni w różnym wieku i należący do różnych grup społecznych, aby spędzić wspólnie czas wypełniony politycznie zorientowaną poezją, filmami, muzyką i występami.

Prowadzę cotygodniowy program na temat praw zwierząt w radiu CIUT na 89.5FM. W czwartek, 15 czerwca, podczas gdy jakże umiłowani pracownicy wymiaru niesprawiedliwości łamali kości i wypalali oczy aktywistom walczącym z biedą, miałam zaszczyt przeprowadzać w swoim programie wywiad z Rodem Coronado. Jest on tubylczym tradycjonalistą z ludu Pasqua-Yaqui i aktywistą Animal Liberation Front (ALF) od 1985 roku.

Był on pierwszym amerykańskim aktywistą zamkniętym w więzieniu federalnym za działalność na rzecz ziemi i zwierząt. Został skazany na 4 i pół roku więzienia za udział w przeprowadzonym w 1992 roku rajdzie ALF i podpaleniu Wydziału Badań nad Zwierzętami Futerkowymi Uniwersytetu Stanowego w Michigan. W czasie tego ataku zniszczone zostały efekty trzydziestu dwóch lat badań mających zwiększać zyski przemysłu futrzarskiego oraz uwolniono dwie norki z Eksperymentalnej Fermy Futrzarskiej. Coronado wyszedł z więzienia roku temu i powrócił do swego rodzinnego Tucson w stanie Arizona, aby odzyskać siły wśród starszyzny i nauczać o zwierzętach i ziemi nastolatków z miejscowej szkoły średniej.

Tak wiele gałęzi przemysł zajmuje się co roku bezkarnym torturowaniem i unicestwianiem milionów zwierząt w Stanach Zjednoczonych. Zapytałam więc Roda, dlaczego jako wojownik wyzwolenia zwierząt i rdzennych mieszkańców zdecydował się zaatakować przemysł futrzarski.

Odpowiedział:

„Dla mnie jako rdzennego mieszkańca Ameryki, futro oznacza dużo więcej, niż tylko wykorzystywanie zwierząt. Oznacza kulturowe ludobójstwo. Przemysł futrzarski był piechotą, która dokonała inwazji i podboju nowego świata. Oni sprowadzili choroby. Oni sprowadzili alkoholizm. Oni sprowadzili proch i wiele, wiele innych rzeczy, które doprowadziły do zdziesiątkowania naszej populacji. Teraz kontynuuję więc trwający od lat opór wobec podboju, kolonializmu i imperializmu. Odczuwam dużą empatię wobec zwierząt więzionych na fermach futerkowych i chwytanych w potrzask w lesie, ponieważ cierpią tak, jak cierpieli moi przodkowie a obecny handel futrem to współczesna inkarnacja ludzi, którzy mordowali i niszczyli mój lud.”

Po wywiadzie poszłam ze swoim chłopakiem w kierunku Queen’s Park (gdzie demonstrowali aktywiści walczący z biedą) aby sprawdzić, czy coś jeszcze się tam dzieje. Zostały niestety tylko stosy śmierdzącego i zdeptanego końskiego gówna i paplający oficerowie policji, śliniący się niemal na nadmiernie poruszonych dziennikarzy z przyczepionym do butów zdeptanym śmierdzącym końskim gównem. Niewiele zostało do zrobienia więc miałam czas, aby zastanowić się nad swoim własnym aktywizmem i nad tym jak wielokrotnie w ciągu ostatnich 14 pragnęłam, aby społeczności lesbijskie, gejowskie, biseksualne i transseksualne były w stanie dokonać równie silnych połączeń, jak Rod Coronado w moim programie. Myślałam o tym jak wiele razy pragnęłam, aby tworzenie związków między opresją i polityczną współpracą w środowisku queer oznaczało coś więcej, niż budowanie sojuszy pomiędzy „Gejowską Drużyną Pływania Synchronicznego na Cześć Księżnej Diany” a „Grupą Wsparcia Dla Lesbijek i Gejów w Ontario, którzy Wolą Dorito z Pepsi a nie z Colą”.

Tak wiele razy miałam ochotę zapytać osoby queer, co zrobią, gdy dostaną już wszystkie możliwe seksualne przywileje. Kiedy już będą mogli brać ślub i dostawać nawet błogosławieństwo papieża. Kiedy już wejdą w posiadanie Kanadyjskiego Raju i Maple Leaf Garden. Kiedy osiągną już swój oficjalny cel polityczny: prawo do wywieszenia w czasie Parady Równości z dachu Wieży CN gigantycznej tęczowej flagi, symbolu nienaruszonej jedności w różności. Co stanie się wówczas?

Czy usiądą w domach na swoich leniwych queerowych tyłkach? Co zrobią, gdy staną się już na tyle szacownymi obywatelami, że zajmą połowę stołków Partii Konserwatywnej? Znam wielu gejów, którzy z pewnością spędzać będą mnóstwo czasu na lizaniu policyjnych tyłków, aby sprawić, żeby policja pozbyła się prostytutek z ich Starego Dobrego Gejowskiego City aby móc dostać się do łaźni publicznej nie musząc patrzeć na kobiety wynajmujące swoje cipki kolesiom, którym oni chcieliby obciągnąć za darmo.

Zastanawiam się, czy kiedy w końcu usiądą i zastanowią się nad tym, że ich ukochane parki tematyczne, przystrzyżone boiska do golfa, wymarzone domki nad jeziorem, apartamenty i tuziny łaźni zostały zbudowane na terenach zagarniętych Indianom. Zastanawiam się, czy będą mieli w końcu „czas”, żeby pomyśleć o tym, że ich w pełni wyposażone skórzane komnaty są produktem ohydnego przemysłu, który morduje corocznie miliardy krów i redukuje je do pozycji maszyn produkujących mięso i mleko. Zastanawiam się, czy pomyślą o nieludzkich i ogłupiających warunkach w jakich pracują ludzie pochodzący z mniejszości rasowych i kulturowych pracujący w amerykańskich rzeźniach. Zastanawiam się, czy myślenie o tym sprawi, że staną się wystarczająco kobiecy i męscy, wystarczająco ludzcy, wystarczająco queerowi, aby zmienić swe komnaty w 100% postkonsumpcyjne buduary wyposażone w imitację skóry.

Miałam 16 lat gdy zobaczyłam telewizyjny dokument pokazujący zwierzęta – kojoty, lisy, norki, wilki, ptaki, szopy i rysie – umierające godzinami w potrzaskach i sidłach. Przeżyłam to tak mocno, że od razu zdałam sobie sprawę, że to 12-minutowe ujęcie natychmiastowo i radykalnie zmieniło na zawsze moje życie. Przyglądanie się zwierzętom walczącym z pułapkami, odgryzającym własne nogi aby móc uciec, tonącym podczas prób wyrwania głowy z metalowych szczęk rozszarpujących ich ciała przywiódł do mojej świadomości każdy pojedynczy przypadek przemocy i nieludzkiego traktowania jakiego dopuścili się ludzie wobec ludzi i innych zwierząt. Od codziennych pobić, których doświadczałam latami w szkole podstawowej średniej do pewnego białego nauczyciela, który w siódmej klasie rzucał żartami na temat ust czarnej uczennicy. Od mojego wujka i ciotki, którzy przyłapali mojego czteroletniego kuzyna na paleniu i zdecydowali się dać mu lekcję przytrzymując go i przypalając mu zapalniczką palce po oglądanie Korzeni i widok właściciela niewolników odrąbującego nogi Kunta Kinte. Od obejrzenia filmu „Mourrir à Tue-Tête”, w którym mężczyzna bije kobietę, gwałci ją i na koniec na nią sika aż po bycie zmuszoną przez rodziców do pójścia na ryby w wieku lat 5 i poczucie totalnej bezradności w czasie bycia świadkiem tego jak grupa sześciolatków kopie i rozrywa na kawałki żywą i walczącą o życie rybę. Wszystkie te wspomnienie oraz wiele innych pojawiły się w mojej głowie i całkowicie mnie poraziły. Już nigdy nie mogłam ich od siebie oddzielić.

Po obejrzeniu tego programu dostrzegłam kilka powiązań. Od razu przestałam jeść mięso, mimo, że byłam pewna, że umrę w ciągu miesiąca a rodzice doprowadzali mnie do szaleństwa powtarzając, że przeszłam pranie mózgu. Jako typowy dzieciak z biednej rodziny w Quebec żyłam do tej pory na tandetnym, tanim i tłustym mięsie mielonym, białym chlebie z dżemem malinowym, paście serowej, rozgotowanych ziemniakach, codwutygodniowym Poutine Royale i daniach serwowanych przez takie pięciogwiazdkowe restauracje jak KFC czy Harvey’s.

Zaczęłam też chodzić na demonstracje walczące o prawa zwierząt i poznałam tam ludzi, których przez moje pochodzenie społeczne wcześniej spotkać nie mogłam. Byłam jednocześnie podekscytowana, onieśmielona i pod wrażeniem. Nigdy nie poznałam wcześniej nikogo, kto jest magistrem albo doktorem. Byłam wyjątkowo zaskoczona, gdy dowiedziałam się, że można być doktorem literatury! Wtedy naprawdę nie wiedziałam nic o niczym. Nigdy nie przeczytałam książki, nie potrafiłam mówić po angielsku, pochodziłam z biednej i niepiśmiennej rodziny. I gdy mówię niepiśmiennej, nie mam na myśli tego, że moi rodzice nie przeczytali ostatniej książki Milana Kundery, ale że oboje nie ukończyli szkoły podstawowej i że mój ojciec do czterdziestego roku życia nie był w stanie nawet przeczytać nazw ulic. Mam na myśli to, że do 16 roku życia program telewizyjny był moim jedynym źródłem literatury – zarówno fikcyjnej jak literatury faktu. Ludzie należący do ruchu praw zwierząt których poznałam pomogli mi nauczyć się posługiwać nieslangowym językiem, poprawili moją gramatykę, zachęcali do nauczenia się angielskiego i hiszpańskiego oraz do powrotu do szkoły. Większość z nich stanowiły kobiety, które należały również do innych ruchów społecznych. Wspierały moje młode serce i umysł i budowały we mnie szczere uczucia troski wobec zwierząt i ludzi aby pomóc dostrzec w jaki sposób zwierzęta, niektóre grupy ludzi i ziemia są traktowane przez dominującą kulturę i jej systemy. Robiły to z taką szczerością, z takim szacunkiem, bez żadnych prób narzucania mi jakiegokolwiek programu politycznego i bez żadnej protekcjonalności w stosunku do mojego braku formalnej czy nieformalnej edukacji lub tego co po francusku nazywamy Kulturą. Wiele z tych kobiet było lesbijkami i feministkami i w związku z tym moje pierwsze lektury obejmowały książki takich kobiet jak Ti-Grace Atkinson, Denise Boucher, Jovette Marchessault, Marie-Claire Blais i Anne-Marie Alonzo. Często czułam się głupia i zniechęcone kiedy książki stawały się zbyt poetyckie i nie mogłam zrozumieć o co chodzi. Największą trudność sprawiała mi Nicole Brossard: pomimo wszelkich starań zasypiałam po jednej stronie. Ale te kobiety mówiły mi abym się nie martwiła, że łatwość czytania przychodzi z praktyką i że one same często zasypiają czytając jej książki.

Cała moja późniejsza działalność polityczne – każda demonstracja, petycja, akcja czy ruch w których brałam udział – była bezpośrednim skutkiem świadomości jaką rozwinęłam dzięki wsparciu tych aktywistów i mojemu ogólnemu włączeniu się w ruch praw zwierząt.

Do dziś wszyscy ludzie, którzy mnie poruszają, inspirują, którzy podnoszą mnie na duchu, podniecają, karmią mnie intelektualnie, politycznie i duchowo są aktywistami, pisarzami i artystami, którzy nie obawiają się śmieszności z powodu odwagi zniesienia w swoich prywatnych i politycznych życiach nietykalnych stworzonych i podtrzymywanych przez setki lat zachodniej propagandy barier między zwierzętami ludzkimi i innymi niż ludzie.

To ludzie tacy jak wieloletni weganin i aktywista praw obywatelskich Dick Gregory, który dostrzega silne powiązania między tym jak traktowane są zwierzęta w przemyśle mięsnym i warunkami życia Afro-Amerykanów w gettach. To tacy ludzie jak gospodarz telewizyjnego show Montel Williams, który pewnego dnia rozpłakał się w czasie swojego programu mówiąc o tym jak nie może oddzielić od siebie widoku przywiązanych łańcuchami i bitych afrykańskich i azjatyckich słoni od widoku niewoli jego braci w Ameryce.

To tacy ludzie jak legendarna artysta performance Rachel Rosenthal, która wraz z rodziną ledwo uciekła przed nazistowskim holocaustem i zadaje pytanie:

„Jak śmiemy? Jak śmiemy to robić? Okres nazistowski był straszny i ohydny, ale był miłosiernie krótki. A my robimy to zwierzętom od wieków… A w ciągu ostatniego stulecia doszliśmy do momentu, gdy przy pomocy naszej technologii jesteśmy w stanie zadawać śmierć miliardom zwierząt i rozmnażać je tylko po to aby je torturować i zabijać, mając ku temu powody pozorne, absolutnie już niekonieczne i niewybaczalne”

Inne osoby, które poczyniły podobny wkład to aktywista praw pracowniczych Cesar Chavez, badaczka Jane Goodall, pisarka Alice Walker, ekofeministka Greta Gaard, artysta i poeta Benjamin Zephaniah, oraz John Africa i członkowie organizacji MOVE.

W swej ostatniej książce „Skradziony plon”, hinduska ekolożka i fizyczka Vandana Shiva pisze:

„U progu trzeciego milenium, strategie wyzwoleńcze muszą upewnić się, że ludzka wolność nie jest zdobywana kosztem innych gatunków, że wolność jednej rasy czy płci nie odbywa się kosztem zwiększonego podporządkowania innych ras czy płci. Wyzwaniem każdej walki o wolność jest włączenie w nie innych. Przez ponad dwieście lat, patriarchalny, europocentryczny i antropocentryczny dyskurs naukowy traktował ludzi i inne kultury i inne gatunki jak przedmioty. Eksperci traktowani byli jako jedyne osoby mające jakąkolwiek wiedzę. Przez ponad dwieście lat, ruch feministyczny, ruchy ludzi pochodzących z trzeciego świata, ruch ekologiczny i ruch praw zwierząt podważają to uprzedmiotowienie i zaprzeczanie podmiotowości.”

Zakończę wyrażając nadzieję, że pewnego dnia ruch queer będzie w stanie otworzyć swój program polityczny i objąć nim walki, które wykraczają poza jego bezpośrednie granice. Nie jestem zbytnią optymistką pod tym względem, ale chciałabym, żeby udowodniono mi, że się mylę.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: